Paradoks Maribel Pinar

Maribel Pinar stoi z Palacio de los Deportes w tle. / Aguilar

Koszykówka

Trener z Granady będzie współpracował z hiszpańską drużyną do lat 23 po nagłym zerwaniu jej związku z Racha

Drzwi Jose Manuela

Około miesiąc temu Racha poinformowała Maribel Pinar, że nie będzie kontynuować treningu w przyszłym sezonie. Decyzja uzasadniona przez podmiot w ambicjach sportowych, ale z biegiem czasu jest co najmniej sprzecznością. Oznacza to, że klub drużynowy w dzisiejszych czasach spieszy się z opcjami ponownego wzięcia udziału w LFChallenge. Czasu jest mało, a gospodarka napięta. Jeśli to zrobi i uratuje meble, pewne wydaje się, że potencjał sportowy zespołu będzie daleki od zbliżenia się w zeszłym sezonie.

Tymczasem Pinar musi spakować walizki. Nie w symbolice, ale w rzeczywistości. Jutro jedzie do miasta Viveiro w Lugo, aby dołączyć do centrum hiszpańskiego zespołu U23, co uważa za „nagrodę za wysiłek i pracę wykonaną w Raca, a także za to, co zrobiłeś z nimi w zeszłym roku”. Nie na próżno, po raz trzeci dołączy do zespołów technicznych kadr narodowych niższych klas. W tym przypadku robi to w nietypowej kategorii, przeznaczonej dla tych graczy, którzy stracili swój międzynarodowy udział w wyniku pandemii. „Celem jest sprawdzenie tych na radarze pierwszego zespołu” – ujawnia. Hiszpański zespół będzie przebywał w Viviero do czwartku. Następnie od piątku do niedzieli zmierzą się w Lugo z Hiszpanią do lat 20. – z Martą Morales z Granady – oraz z Polską i Węgrami, które przygotowują się do mistrzostw Europy, które odbędą się w kraju Maguar.

Niewątpliwie to, co osiągnął w swoich trzech sezonach w klubie uniwersyteckim, posłużyło jako platforma dla Pinar. „To, co zrobiliśmy w zeszłym roku, było bardzo cenne”, mówi o czerwonym „uaktualnieniu” do LFChallenge. „I tym razem, kiedy do mnie zadzwonili, również pogratulowali mi sezonu” – dodaje po tym, jak trzymał się blisko awansu do najwyższej kategorii narodowej. Dlatego, oceniając „czy zejdzie rok skrócony, czy będzie trenować w przyszłym”, chce cieszyć się doświadczeniem w Galicji. – Nie martwię się, ale zdaję sobie sprawę, że może być trudno nie kontynuować na pierwszym poziomie, ponieważ sztab szkoleniowy zmienia się co roku, więc zamierzam jak najlepiej wykorzystać ten tydzień.

„Ograniczony parking”

Skupienie pomoże ci również częściowo oderwać się od emocjonalnego „tsunami”, którego doświadczył w ostatnich miesiącach. „Nic mi nie jest, przyjąłem wiadomość. Nadal jestem w szoku” – mówi o swoim odejściu z Rachy. Ale napięcie przychodzi z daleka. „To był bardzo trudny rok dla wszystkich” – wyjaśnia. Ponieważ chociaż „byliśmy dwa mecze od awansu”, mówi, „bardzo trudno było zarządzać dodatkowymi e-sportami”, głównie „ponieważ przez cały sezon traciliśmy żołnierzy”. Z pewnością wśród zawodniczek, które rozpoczęły pole w Racha, kilku go nie ukończyło: Andrea Alcantara (kontuzjowana), Marta Morales, Shannon Kofi, Judith Martin i Sofia Roma, które opuściły drużynę. Wśród nich znany był tylko Morales, który wyruszył na przygodę NCAA w Wake Forest. Co do reszty klub nie mógł znaleźć alternatywy, znacznie zmniejszając opcje i stopniowo komplikując codzienne życie szkoły.

„Byłem w ekstremalnych sytuacjach, widząc, jak zespół traci potencjał, ale poproszono nas o uzyskanie wyników”, mówi Pinar, przyznając, że „co tydzień zdarzały się dodatkowe sytuacje sportowe, które uświadamiały ci rzeczy zarówno zewnętrzne, jak i wewnętrzne. ”, dodaje. Elegancka Pinar jest cichsza niż mówi, ale pamięta kilka pytań poprzez te doświadczenia: „Skargi na niektórych graczy, którzy nie płacą lub nie decydują się odejść” – wspomina.

W każdym razie uważa, że ​​to z klubu „wiedzieliśmy, jak dobrze zarządzać” sezonem, i twierdzi, że musieliśmy „całkowicie wykorzystać siebie, aby trzon zespołu pozostał zaangażowany i dotarliśmy do miejsca, w którym wylądowaliśmy …” Więc nie ukrywa, że ​​”niespodzianka trwa – za to, że jej nie odnawia”. – Ale zakłada się i musimy kontynuować.” Prawda jest taka, że ​​mijające dni jeszcze bardziej skomplikowały sytuację Raki, która walczy z czasem o utrzymanie swojego miejsca w hiszpańskiej dywizji drugiej kategorii. „Biorąc pod uwagę, jak się sprawy potoczyły, myślę, że mógł działać pochopnie, ale klub jest jego własnym decydentem i menedżerem”, Pienaar odchodzi, uciekając przed kontrowersją.

Teraz rozsądne jest pytanie, czy „boom” zawodowej koszykówki kobiet w Granadzie był prawdziwy, czy raczej „bańka” pękła zbyt wcześnie. Biorąc to pod uwagę, Pinar również wykazuje pewną irytację. „Trudno mi myśleć w ten sposób, ponieważ wszyscy marzyliśmy o czymś ważnym, ale w świetle tego, co się wydarzyło, wszelkie wysiłki mogą umknąć w głuchych uszach” – przekonuje. Zaniepokojona wyjaśniła, że ​​życzy sobie „z całego serca, aby koszykówka w Granadzie była jak najwyższa”, ponieważ „byłyśmy tak blisko elity, ale bez wsparcia komercyjnego i wsparcia nie można z niczego żyć”, podsumowuje.

W obliczu niepewności trener kurczowo trzyma się słomek. „Chciałbym, aby Raca wystąpił w tym wyzwaniu, ponieważ wygraliśmy je w sportowy sposób, ale szkoda byłoby, gdyby nie był przynajmniej w LF2. Wejście na pokład z Nacional staje się bardzo drogie” – ostrzega. Odliczanie kończy się 1 lipca wraz z końcem okresu rejestracji. Przez większość czasu Piñar będzie go testował z Galicji, gdzie zbiera owoce. Dostał.

„Mam nadzieję, że nie tylko ja doświadczyłem tej pałacowej atmosfery.”

Pomimo rozczarowania Maribel Pinar nadal boli koszykówkę w Granadzie. Chociaż przyznaje, że „czuje się niedoceniana, by nie kierować dalej zespołem”, wyjaśnia ze swojego nowego stanowiska, że ​​„najważniejsze jest to, że sport jest widowiskiem dla miasta, a utrata miejsca w LFChallenge oznacza utratę potencjału”. Potwierdza, jak „wiele dziewcząt widziało swoje odzwierciedlenie w zawodnikach zespołu w zeszłym sezonie”, podkreślając, że „utrata kobiecych wzorców to sportowy i społeczny krok wstecz”. W historii krajowego sportu kobiecego były dni, takie jak zwycięstwo nad Barceloną przez 4300 widzów. Modli się: „Mam nadzieję, że nie tylko mnie podobała się ta pałacowa atmosfera”.

You May Also Like

About the Author: June Wilkinson

"Pionier w mediach społecznościowych. Miłośnik muzyki. Zły student. Introwertyk. Typowy fan piwa. Ekstremalny webinnik. Fanatyk telewizji. Totalny ewangelista podróży. Guru zombie."

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.