Studenci uniwersytetu z Cuenca w Polsce: „Byliśmy bardzo przerażeni, ponieważ nie wiedzieliśmy, czy sytuacja się nie pogorszy”

Świat wstrzymał oddech przed możliwym atakiem rosyjskiej armii na europejską ziemię we wtorek wieczorem. Pośród całego zamieszania i zamieszania, pierwsze doniesienia sugerowały, że dwa rosyjskie pociski przeleciały nad europejską przestrzenią powietrzną i eksplodowały w małym polskim miasteczku, zabijając dwóch przechodniów. Sytuacja ta postawiła NATO i kluczowych światowych przywódców w defensywie w wyniku wojny rozpoczętej po rosyjskiej inwazji na Ukrainę.

Polska jest jednym z najpopularniejszych kierunków europejskich dla hiszpańskich studentów Erasmusa, obok Włoch, Portugalii i Francji. Wielu studentów z Uniwersytetu Castilla-La Mancha wróciło w to miejsce, aby po pandemii kontynuować naukę. Jednak wielu wysiedlonych studentów nie jest obecnie wyobcowanych. Ostatni wtorkowy wieczór zapisze się w pamięci wszystkich w Polsce.

Było już późne popołudnie, kiedy niepokój i strach wywołane wielkim zamieszaniem wywołały u wielu uczniów na ziemiach polskich uczucie udręki, której jeszcze nie przyznawali. Tak jest w przypadku Adeli Maríi Luny García-Cantarero (Santa Cruz de la Zarza, 20 lat) i Maríi Vary Manzanares (Albacete, 26 lat) z kampusu Cuenca, które dzięki programowi Erasmus studiują w Polsce.

„Na początku bardzo się bałam, wszyscy pytali nas, co się stało, co jeszcze bardziej nas martwiło. Poza tym jesteśmy poza domem i poza naszym krajem i pierwszą rzeczą, która przyszła mi do głowy, było to, czy mogę wrócić do Hiszpanii gdyby sytuacja się pogorszyła. Media bardzo spanikowały tą wiadomością i nie tylko. Prawdą jest też, że wywołała panikę” – mówi Maria Vara, studentka Dziennikarstwa i Komunikacji Audiowizualnej na Wydziale Komunikacji.

Sytuacja bardzo podobna do sytuacji Adeli Marii, studentki Wydziału Pedagogicznego w Cuenca: „Dowiedziałam się przez WhatsAppa, że ​​na teren Polski spadły dwie rakiety, zaczęli mi wysyłać wiadomości, a ja od razu zaczęłam sprawdzać, czy to prawda. … To prawda, dziesięć minut później polski minister również zapytał, czy napastnicy to Rosjanie. Albo powiedziano nam, że zwołuje nadzwyczajne spotkanie, aby sprawdzić, czy to Ukraińcy. Było duże zamieszanie”.

Tego popołudnia, podczas rozmowy z rodziną, Adela wolała milczeć i nie ujawniać niczego rodzinie, by nie wzbudzać niepokoju. „Mama zapytała mnie, co mi jest, bo zauważyła moją wystraszoną i smutną minę. O tym, co się dzieje, dowiedzieliśmy się po prostu przez portale społecznościowe, bo nie dawały nam prawdziwych informacji. Żaden Polak nie mógł nam powiedzieć, co się dzieje, żadna osoba wzięła za nas odpowiedzialność tutaj iw Hiszpanii” – mówi w dalszej części rozmowy młoda kobieta z Santa Cruz de la Sarza, przyznając, że jej rodzina znała informacje. Wcześniej, ale nie wiedziała, jak sobie z tą sytuacją poradzić.

Z dwójki studentów uniwersytetu Maria Vara jest najbliżej polskiego miasta Przemyśl, gdzie spadły pociski. Vara studiuje w Opolu, trzy godziny jazdy od miejsca wybuchu. I choć blisko granicy z Czechami, ceni sobie powrót do domu. „W tym momencie myślisz o wszystkich złych rzeczach, które mogą się wydarzyć i wszystko, co chcesz zrobić, to wrócić do domu i być z rodziną” – mówi. I mówi, że zarówno jej rodzina, jak i przyjaciele zaczęli się martwić o nią i nieprzyjemną sytuację, w jakiej znalazła się z nowymi współpracownikami. Jego rodzina ostrzegła go: „Jeśli sytuacja się pogorszy, powinien wrócić do domu, a jeśli zobaczy jakiekolwiek oznaki niebezpieczeństwa, nie będzie się nad tym zastanawiał”.

Jeśli chodzi o Adela Marię, jej miejsce zamieszkania znajduje się w Zielonej Górze, małym miasteczku w zachodniej Polsce, na granicy z Niemcami i półtorej godziny drogi od Berlina. Pomiędzy jej miastem a obszarem dotkniętym chorobą jest około ośmiu godzin jazdy samochodem, co uspokaja zarówno rodzinę, jak i ucznia. „Ojciec powiedział mi, żebym się nie martwił, brakowało dwóch pocisków i było daleko od miejsca, w którym mieszkałem. Powiedział mi, że Polska jest członkiem NATO i jeśli Putin zaatakuje, inne kraje go zjedzą.

Troska, jaką przejawiały obie grupy przyjaciół studentów i obserwowana przez nie sytuacja w zachowaniu obywateli polskich, społeczeństwa przejawiającego jedynie bezinteresowność, była wówczas inna. Ten sam, który stworzyła dziewięciomiesięczna sytuacja wojenna na Ukrainie, a tym bardziej. „Polacy traktowali nas normalnie, jakby nic się nie stało. Nic nam nie powiedzieli, a my nie chcieliśmy zbytnio naciskać, bo nie wiedzieliśmy, jak zareagują.

W obliczu napiętej atmosfery społeczności międzynarodowej młodzież tymczasem szukała powodów do relaksu popołudniu i dalszego cieszenia się powstającą sceną. W zasadzie Marii Vara też nie brakowało tego wieczoru humoru: „Moi koledzy z Erasmusa żartowali, rozmawialiśmy ze sobą: „Chodźcie, cieszcie się Erasmusem, który się kończy”, ale woleliśmy nie komentować sprawy. Bo byliśmy już boi się stawiać hipotezy w tej sprawie, jest wystarczająco dużo informacji, aby postawić warunki. .

Światło środowego poranka rozwiało wszelkie wątpliwości, że młode kobiety wypoczęły. Po usłyszeniu pierwszej zweryfikowanej informacji poczułam się bardzo zrelaksowana i odprężona, strach zniknął, a tempo dnia odsunęło większość zmartwień na dalszy plan. Zwłaszcza tych, które są poza ich kontrolą. Młode kobiety skupiają się teraz na wznowieniu i ukończeniu studiów tysiące kilometrów od swoich domów od września.

Na krótką metę efekt napięcia wywołanego wybuchem rakiety nie jest z geopolitycznego punktu widzenia tożsamy ​​z sytuacją wojenną wywołaną rosyjską inwazją na Ukrainę. Światowi przywódcy są jednak bardziej spokojni, wiedząc, że rakiety nie zostały wystrzelone z Moskwy. Prezydent USA Joe Biden uważa to za „niemożliwe”, a rosyjski rząd zgadza się wskazać po zaprzeczeniu, że zostały wystrzelone przez jego wojsko. W Europie Wschodniej nowe, bardziej oświecone środowisko zdusiło społeczeństwo, które nie podzielało tego, co działo się na ziemi skąpanej w Morzu Czarnym.

You May Also Like

About the Author: Eugene Barker

"Przyjaciel zwierząt na całym świecie. Guru sieci. Organizator. Geek kulinarny. Amator telewizyjny. Pionier kawy. Alkoholowy narkoman."

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.