Izrael pokonuje Holandię w ekscytującym meczu i wygrywa grupę D z Serbią – Koszykówka

Holandia, zmuszona do zwycięstwa po piątkowej porażce z Serbią, wykorzystała na wczesnych etapach brak zdecydowania Izraela w obronie i poprowadziła to osiągnięcie dzięki znacjonalizowanemu Marokańczykowi Mohamedowi Kharaziemu.

Ale sztab Goodesa szybko naprawił ten błąd w samoobronie, co spowalniało grę i powodowało wiele błędów. Tym samym do końca pierwszego kwartału doszło 18-18.

Ta dynamika utrzymała się w drugiej kwarcie, gdyż żadna z drużyn nie była w stanie się rozdzielić, a Holendrzy w sobotę w bieli zaczęli uciekać się do strzałów z oceanu ze skutecznością 50%, co pozwoliło im na uzyskanie dystansu na tablica wyników.

Kharazi i Worthy de Jong, najlepszy strzelec drużyny przeciwko Serbii, oddali wtedy skrzydła, po raz kolejny wykorzystując słabość defensywy i zwroty akcji Izraela, by osiągnąć półmetek 40:32.

Szalona druga połowa zremisowała w trzeciej kwarcie 51-50, ale Izraelczycy dzięki sukcesowi Deni Avdegi mieli najlepszy wynik meczu (21 punktów i 4 zbiórki) oraz magicznego hat-tricka Yam Madara. A nieobecność minuty, która opuściła światło na 64-70 zdołała wygrać mecz iw poniedziałek zmierzy się z Polską.

Finlandia ukarała Polskę z pola 89-59 prowadzonego przez bramkarza Lenovo Tenerife, Sassou Saleena, który zdobył 6 z 17 hat-tricków dla drużyny prowadzonej przez nowego napastnika Utah Jazz, potężnego napastnika Lauriego Markkanena.

Ekipa Lassiego Tuovi, która po przegranej w dogrywce w pierwszym meczu z Izraelem (89-87) potrzebowała zwycięstwa, by odzyskać zmysły, była zainspirowana od samego początku i nie dała polskiej drużynie szansy na awans na tablicy wyników.

Dobry obrót piłki przez fińskich outsiderów (45% sukcesu z potrójną koroną) doprowadził Salena do desperacji polskiej strony, która zbyt pospiesznie wypadła w ataku i przegrała 18 piłek.

Żaden zawodnik reprezentacji Polski nie pobił obu rekordów: serce Gran Canarii Aleksander Balcerowski ucierpiało w meczu z Markanenem (17 punktów).

Mateusz Bonnetka (8 punktów) i AJ Slaughter (4 punkty), którzy rozegrali świetny mecz z Czechami, zostali rozłączeni i wykonali tylko 25% prób i 17% strzałów.

Finlandia rekompensuje się Polsce iw poniedziałek zagra z Serbią pod wodzą Nikoli Jokicia, jednego z faworytów mistrzostw Europy w koszykówce.

W rytm Nikoli Jokica i Vasilije Micicia nieustępliwa Serbia potwierdziła dobrą formę i awansowała na szczyt grupy D, pokonując gospodarzy z Czechami 81-68.

Podopieczni Svetislav Pesic, dowodzeni przez dwukrotnego zawodnika roku NBA Nikolę Jokica (2021 i 2022), zdominowali grę od pierwszych minut meczu, przegrywając na początku drugiej kwarty 15:0 z Czechami.

Dotknięci stratą Satoransky’ego Czesi nie byli w stanie połączyć się z jednym ze swoich typowych referencji w ataku, Janem Veselym z Barcelony, który zakończył mecz z ławki rezerwowych z zaledwie dwoma punktami.

W jego miejsce Vit Craigie z Oklahoma City Thunder (13 punktów) przejął stery zespołu bez większych sukcesów i dał dużą przestrzeń defensywną swojemu mężowi, Vanji Marinkovicowi z Baskonii, który zakończył mecz. 57% sukcesu odpowiada celom terenowym.

Czechom udało się zatamować krwawienie z wynikiem 12:0 w trzeciej kwarcie, ale psota Micica (13 punktów, 6 asyst) i Nikoli Jokica (18 punktów, 11 zbiórek i 5 asyst) sędziowała miejscowych, którzy jako pierwsi zabrali do domu przegrać dwie gry.

Obok budzącego grozę serbskiego duetu wyróżniali się w dwucyfrowym zestawieniu Nikola Kalinic z Barcelony (10 punktów) i Marinkovic (11 punktów).

Serbia umacnia swoją kandydaturę do tytułu iz dwoma kolejnymi zwycięstwami jest na dobrej drodze do udziału w ostatnim etapie turnieju Eurobasket, który odbędzie się w Berlinie od 16. rundy turnieju.

You May Also Like

About the Author: June Wilkinson

"Pionier w mediach społecznościowych. Miłośnik muzyki. Zły student. Introwertyk. Typowy fan piwa. Ekstremalny webinnik. Fanatyk telewizji. Totalny ewangelista podróży. Guru zombie."

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.