„Nie wystarczy potępić inwazję”

Wywiad z wiceministrem spraw zagranicznych Polski Marcinem Przydaczem.

Wizyta wiceministra spraw zagranicznych Polski Marcina Przydacza w Meksyku ma na celu zacieśnienie stosunków dwustronnych i „wymianę poglądów na temat globalnych zagrożeń, jakie stwarza rosyjska inwazja na Ukrainę”. W czwartek po południu przyjął El Economistę w hotelu przy Reforma Avenue.

– Rząd meksykańskiego prezydenta niewiele mówi o inwazji Rosji na Ukrainę. Nie ma żadnego zobowiązania, poparcia ani żadnego rodzaju. Czy twoja podróż do Meksyku miała na celu uspokojenie urzędników Departamentu Stanu, a nie potępienie rządu?

Celem jest przedstawienie faktów takimi, jakie są. Zarówno rząd, jak i opinia publiczna. W demokracji rząd sprawuje władzę, ale sprawuje ją w imieniu większości, czyli opinii publicznej. Jeśli opinia publiczna dowie się o faktach inwazji na Ukrainę, może to wpłynąć na politykę rządu meksykańskiego. Wierzę, że jeśli Meksykanie będą wiedzieć, że to, co dzieje się na Ukrainie, jest neokolonialną polityką Rosji, a nie kwestią związaną z NATO, wyciągną z tego odpowiednie wnioski. Uspokajanie rządu i zapewnienie opinii publicznej mają jednak to samo znaczenie, a Meksykanie muszą zdecydować, jakiej polityki zagranicznej chcą.

– Czy Polska jest zadowolona ze stanowiska Meksyku w sprawie Ukrainy i Rosji w Radzie Bezpieczeństwa?

Donos na Meksyk na początku wojny został w Polsce dobrze przyjęty, ale nie możemy poprzestać na samym denuncjacji. Musimy domagać się bardziej aktywnej postawy od członków Rady Bezpieczeństwa.

Zadanie złożone: przekonać rząd AMLO do zmiany kierunku wojny na Ukrainie.

Będziemy rozmawiać z rządem meksykańskim o tym, jak być bardziej aktywnym, jak współpracować w celu zachowania pokoju i stabilności, a jednocześnie naciskać na Rosję, by zakończyła wojnę.

Jednym z wniosków o braku sympatii AMLO do tego, co dzieje się na Ukrainie, może być jego silna fiksacja na punkcie Ameryki. To znaczy, jeśli rząd Joe Bidena pomoże Ukrainie, on tego nie zrobi.

Każdy kraj musi odpowiedzieć na jedno pytanie: „Czy ważne jest, aby przywrócić porządek kolonialny i imperialny oraz rządy byłego oficera KGB, czy też zachować porządek światowy oparty na prawie międzynarodowym?”

– Jak myślisz o reakcji Ameryki Łacińskiej na inwazję na Ukrainę?

Są kraje, które zareagowały zasadami solidarności i prawa międzynarodowego. Inne kraje były znacznie mniej aktywne. Konflikt nie dotyczy ich bezpośrednio. Ta perspektywa jest błędna, ponieważ konflikt dotyczy całego porządku międzynarodowego.

Czego szuka Rosja, najeżdżając Ukrainę?

Swoją polityką agresji Rosja próbuje zniszczyć porządek oparty na prawie międzynarodowym i multilateralizmie. Jak powiedział niedawno (rosyjski) minister obrony (Sergi) Szojgu, Rosja chce odbudować imperium.

Wydaje się, że Ameryka Łacińska patrzy na Ukrainę z daleka.

Jeśli kolonializm w Ameryce Łacińskiej kojarzy się z krajami Europy Zachodniej, to w naszej części Europy Środkowej kojarzy się z kolonializmem rosyjskim. Jeśli pozwolimy na odbudowę tego rosyjskiego imperium kolonialnego, kto powstrzyma inne kraje przed chęcią odbudowy własnych imperiów?

– To argument, który najwyraźniej nie wierzy w etnocentryczny charakter regionu Ameryki Łacińskiej.

Agresywna polityka Rosji powoduje problemy gospodarcze, takie jak inflacja, kryzys żywnościowy, ceny energii. Dotykają także naszych partnerów w Ameryce Łacińskiej, z dala od konfliktu. Problemy te znikną dopiero wtedy, gdy Rosja wycofa swoje siły z Ukrainy i przywróci porządek międzynarodowy.

– Czy wizyta prezydenta Gwatemali Alejandro Giamatte w Kijowie cię zaskoczyła?

To była pozytywna niespodzianka. Minister spraw zagranicznych Gwatemali spotkał się z polskim ministrem spraw zagranicznych. Jeśli przywódcy Gwatemali chcą reprezentować region Ameryki Środkowej, okazać solidarność z ofiarą i potępić agresora, to witamy z zadowoleniem.

[email protected]

You May Also Like

About the Author: Eugene Barker

"Przyjaciel zwierząt na całym świecie. Guru sieci. Organizator. Geek kulinarny. Amator telewizyjny. Pionier kawy. Alkoholowy narkoman."

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.