Dico-Canadian pojechał do Polski, aby pomóc ukraińskim uchodźcom

W ciągu miesiąca po inwazji Rosji na Ukrainę niezależny pisarz i konsultant Bruce Gallo rozpoczął trudną, ale owocną przygodę w Warszawie.

Galo jest Kanadyjczykiem z urodzenia i Dico w sercu. Mieszka w Kostaryce od 1992 roku i jest żonaty z Ana Louisą Monge.

Bruce zapukał do drzwi wśród swoich znajomych i zaaranżował, aby wszystko szło ręka w rękę z tysiącami ukraińskich uchodźców, którzy musieli uciekać ze swojej ojczyzny w poszukiwaniu ochrony na polskiej ziemi. Do Warszawy przyleciał 23 marca, po czym podzielił swoje wysiłki na współpracę na trzech frontach jednocześnie.

Wśród osób, które otworzyły drzwi dotknięte przez Gallo, była kostarykańska inżynierka Sandra Kaufman, która pracuje w NASA i otrzymała materiały reklamowe od agencji kosmicznej.

Dystrybucja tych przedmiotów wśród uchodźców zakończyła się sukcesem i pomogła im szczęśliwie wyjść z trudów, których doświadczają od 24 lutego, kiedy wybuchła wojna.

„Rozmawiam z ludźmi, daję im odznaki NASA, ludzie ich kochają. Uszczęśliwiają mnie, wypełniają moje serce. Donna Sandra przekazała około 900 naklejek i 200 igieł” – powiedział.

Bruce, który robi to dobrowolnie, mówi, że środowisko, w którym zarządzane są ośrodki dla uchodźców, jest bardzo silne, dlatego tak cenne jest odwracanie ich uwagi, zachęcanie, a nawet rozśmieszanie.

„Mam znajomego, który jest nauczycielem w międzynarodowej szkole w Santa Ana. Skontaktował się ze mną ze swoim przyjacielem w Warszawie, który zapewnił mi zakwaterowanie i skierowania na wizytę, a ja nawiązałem wiele kontaktów z firmami tutaj. Ambasada Kanady – wyjaśnił Gallo.

Jednym z pionierów, z którym współpracuje, jest dostarczanie żywności i zaspokajanie pilnych potrzeb tych, którzy co cztery godziny przyjeżdżają z Ukrainy na stacje kolejowe i prowadzą ich do noclegów na jedzenie lub odpoczynek.

Jedzenie, które rozdaje, jest kupowane za zasoby, które zebrał przed podróżą do Kostaryki.

Kiedy nie ma go na stacji kolejowej, idzie pomóc w stałej loży na Bruce Stadium, gdzie opowiada o przestrzeni dla dzieci i gra muzykę w restauracji, ucząc się grać na gitarze.

„Tym zachęcam tych, którzy opuścili swój kraj i wolontariuszy, bo to bardzo trudne zadanie. Wielu z nich walczy od miesiąca i tygodnia i niestrudzenie pomaga” – powiedział.

Odwiedzał też szkoły, w których przebywali ukraińscy uchodźcy, a także pracował jako łącznik z kanadyjskim sponsorem, aby ukraińska rodzina mogła zamieszkać na północy.

„W takich chwilach (wojna) zaczyna się jeszcze bardziej myśleć i doceniać opcje demokratyczne. My jako ludzie chcemy krytykować, w rzeczywistości demokracja nie ma racji, ale to najlepszy sposób – skomentował.

Ponieważ Bruce jest swoim własnym pracodawcą, poświęcił swoją pracę trzy tygodnie i choć skupia się na pomaganiu, to obecnie, jeśli musi coś zrobić sam, robi to z Polski.

Bruce Diego przyszedł na ziemię z zamiarem spędzenia roku uczestnictwa we wspólnym przedsięwzięciu między University of Calgary i University of Costa Rica; W naszym kraju spotkał i pozostał miłością swojego życia.

Od wielu lat interesuje się wspieraniem uchodźców, współpracował z mieszkańcami Ameryki Środkowej, którzy opuścili swoje kraje w poszukiwaniu lepszej przyszłości dla swojego kraju.

„Kiedy ludzie potrzebują wsparcia, społeczność międzynarodowa musi ostro zareagować” – mówi.

Jak donosiły już międzynarodowe media, wielu Ukraińców opuszczających swój kraj nie mówi innym językiem, co może stać się barierą w komunikacji, ale kilkoma słowami i znakami w języku angielskim Bruce zapewnia ich, że się rozumieją. Dobrze.

Z powodu pracy, którą wykonuje i stara się jak najlepiej wykorzystać każdy dzień, Galo nie spał do tej pory od czterech czy pięciu godzin. Pomimo satysfakcji z pomagania, zaczyna odczuwać ciężar wyczerpania i emocjonalnego obciążenia, więc stara się nie spieszyć i zrelaksować się „bez rozpływania się”, widząc idących wolontariuszy.

Ponieważ organizacja charytatywna jest zaraźliwa, sąsiad z sąsiedztwa rodziny, w której przebywa, powiedział, że podwoi kwotę zebraną w Kostaryce i ułatwi transport do schroniska.

„Koszty życia w Polsce nie są tak wysokie, a niektóre towary można kupić za mniejsze pieniądze” – powiedział.

Z Polski Bruce dzwoni do Ticos, więc jeśli znają jakąkolwiek organizację, która zbiera się w naszym kraju, by współpracować z potrzebującymi ukraińskimi rodzinami, nie wahaj się pomóc.

You May Also Like

About the Author: Eugene Barker

"Przyjaciel zwierząt na całym świecie. Guru sieci. Organizator. Geek kulinarny. Amator telewizyjny. Pionier kawy. Alkoholowy narkoman."

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.