Wimbledon: otwarta wojna między Rosją a Wielką Brytanią

Daniil Miedwiediew pochodzi z wygranej US Open i drugiego miejsca w Australian Open. W marcu stracił pierwsze miejsce w drabince ATP. / ap

Zdjęcie: John Mincello

Olimpia w roku 776. AD, była gospodarzem pierwszych Igrzysk Olimpijskich w historii ludzkości. Sportowcy z całej Grecji zebrali się, aby rywalizować w różnych dyscyplinach i świętować zwycięzców jako mistrzów. Były to gwałtowne czasy, dlatego różne narody, które spotkały się na igrzyskach, postanowiły zawrzeć rozejm, aby przeżywać pojedynki we względnej harmonii, podczas gdy pod stołem powstawały sojusze i zdrady.

Polityka od samego początku miała wpływ na sport, związek, który wykorzystywali władcy, reżimy i struktury władzy. Stąd pochodzi pojęcie „sportowców państwowych” i zdolność adaptacji sportu w obliczu sił politycznych. Wojna między Rosją a Ukrainą po raz kolejny obnażyła to napięcie. A zawody sportowe, te wydarzenia, które skupiają sportowców wokół świętowania i widowiska, ponownie stały się areną otwartej wojny w dyplomacji i stosunkach międzynarodowych.

W tym samym tygodniu, w którym rząd Władimira Putina zaatakował Ukrainę, Międzynarodowy Komitet Olimpijski (MKOl) wezwał wszystkie organizacje sportowe na świecie do usankcjonowania Rosji i niedopuszczenia jej flagi lub hymnu w żadnych zawodach. Czułem presję NATO.

Plus: MKOl wzywa do inwazji na Ukrainę: „Nie zapraszaj rosyjskich sportowców”

Weto i sabotaż nadchodziły ze wszystkich stron. Najbardziej precyzyjną karą była kara nałożona przez FIFA, która wykluczyła Rosjan z eliminacji mundialu w Katarze 2022 i wykluczyła ich z mundialu. Jednak organizacja Wimbledonu, najbardziej prestiżowego z czterech wielkich turniejów tenisowych na świecie, w ubiegłą środę poszła o krok dalej, nie dopuszczając rosyjskich i białoruskich tenisistów do udziału w turnieju. Decyzja bezprecedensowa tyleż kontrowersyjna, bo kara nie spada już nie tylko na kraj, ale i na sportowców. Za tym środkiem kryje się historia, ale przede wszystkim strategia państwa i wojny.

Bezprecedensowa decyzja

Historycznie Igrzyska Olimpijskie były areną par excellence politycznych sporów w sporcie. Różne narody zostały zdyskwalifikowane z turniejów z powodu dopingu, wojny lub segregacji rasowej. Uderzającym przykładem jest prawo weta Związku Radzieckiego, Austrii, Niemiec, Polski, Węgier, Bułgarii i Turcji na Igrzyskach w 1920 roku, po I wojnie światowej. Ten sam scenariusz miał miejsce z Japonią i ponownie z Niemcami w Londynie w 1948 roku, po II wojnie światowej.

Republika Południowej Afryki w 1964 została wykluczona z międzynarodowej sceny olimpijskiej przez: rasizmOraz politykę segregacji i dyskryminacyjnego reżimu, która została ustanowiona w drugiej połowie XX wieku w kraju afrykańskim. Weto zostało utrzymane do Barcelony w 1992 roku, kiedy prawa rasowe w tym kraju zostały faktycznie uchylone.

Plus: Przed Rosją świat sportu na dziesięciolecia zablokował także RPA

W epoce zimnej wojny Stany Zjednoczone i niektórzy ich sojusznicy wycofali się z rywalizacji Moskwy w 1980 r. na znak protestu przeciwko sowieckiej inwazji na Afganistan. Cztery lata później Związek Radziecki poszedł w jego ślady i nie pojechał na Igrzyska Olimpijskie w Los Angeles. Sabotaż był nie tylko polityczny. Nie posuwając się dalej, sami Rosjanie zostali ukarani za politykę dopingową, która została odkryta w 2019 roku, dlatego nie dopuszczono ich do udziału w ostatnich Igrzyskach Tokio 2020.

Jednak pomimo tego tła projekt Wimbledonu jest bezprecedensowy, ponieważ mistrzostwa Wielkiej Brytanii nałożyły bezpośrednie sankcje na sportowców z Rosji, a nie z kraju. Pamiętaj, że Wielki Szlem to zawody indywidualne, w przeciwieństwie do igrzysk olimpijskich czy mistrzostw świata oraz wydarzeń, w których delegacje lub drużyny reprezentują swoje kraje.

konsultowane wcześniej widzFernando Arrecia, hiszpański historyk i lekarz nauk o sporcie, wyjaśnił, że nie ma historii tego typu konstrukcji w turniejach o takich cechach. Do tej pory, od początku wojny z Ukrainą, inne podmioty sportowe zawetowały Rosję, chociaż sportowcy kontynuują rywalizację nieświadomie. Otwarta więc debata: Czy działania podjęte przez Brytyjczyków były dyskryminujące?

ATP, WTA i Djokovic przeciwko

Rossi wygrywają Wimbledon podczas inwazji na Ukrainę? Wprowadzono w życie politykę brytyjską. Daniil Miedwiediew, numer dwa na świecie, niedawno zdecydował się na operację przepukliny. Tęskniłby za Rolandem Garrosem, ale osiągnąłby najlepszy wynik podczas londyńskiego Grand Slam, gdzie był faworytem do tytułu. Jednak po weta ze strony Anglików, druga najlepsza rakieta na ringu, jak stanie się z 13 innymi Rosjanami i 4 Białorusinami, nie będzie mogła wystartować w tych rozgrywkach.

ATP i WTA, dwie organizacje zarządzające tenisem, jako pierwsze skrytykowały środek przyjęty przez Wimbledon: „Uważamy, że jednostronna decyzja podjęta przez Wimbledon jest niesprawiedliwa i może stanowić niebezpieczny precedens w tym sporcie. dyskryminacja jest naruszeniem naszych zasad, które jasno pokazują, że wejście gracza do turnieju zależy od jego rankingu.”

Plus: ATP dystansuje się od Wimbledonu, mówi o „niesprawiedliwości” i „dyskryminacji”

Serb Novak Djokovic, który również został zdyskwalifikowany z Australian Open, ale za odmowę szczepienia, również nie zgadzał się z decyzją Anglików. Zawsze będę potępiał wojnę i nigdy jej nie popierał za bycie dzieckiem w konflikcie. Jednak nie mogę poprzeć decyzji Wimbledonu, myślę, że to szaleństwo. Kiedy polityka koliduje ze sportem, wynik nie jest dobry”.

Z kolei Ukrainka Elina Svitolina, która zajęła trzecie miejsce w rankingu WTA, zgodziła się z decyzją Brytyjczyków, choć uważała, że ​​Rosjanie, tacy jak Andriej Rublow, krytykujący ich kraj za inwazję, to ja. Musieli zezwolić na ich udział.

także: Rublow nazywa wykluczenie rosyjskich tenisistów z Wimbledonu „dyskryminacją”

Poza krytyką, ze względu na dyskryminujący charakter procedury i niebezpieczny precedens, jaki generuje, projekt pozostaje. powód? Presja Borisa Johnsona, brytyjskiego premiera, który uważa sport za jeden z filarów swojego rządu.

Strategia Johnsona

W 2019 roku, od czasu objęcia urzędu, Boris Johnson przyjął sport jako jedną ze swoich głównych flag, zwłaszcza piłkę nożną. Prezydent, zgodnie z propozycjami Partii Konserwatywnej, obiecał chronić brytyjski kapitał i tradycje klubów. W angielskiej Premier League tylko pięć z dwudziestu drużyn jest w większości w posiadaniu Anglików. A Johnson, zdając sobie sprawę z irytacji i potencjału wyborczego tej populacji, scementował relacje z dzielnymi kibicami drużyn i obiecał im zwrot własności ich instytucji. To populistyczna obietnica.

Z tego powodu, gdy mówiono o Premier League i wspierały ją wielkie angielskie drużyny, to sam Johnson naciskał na kluby, by przestały brać udział, grożąc im surowymi karami, a nawet wydaleniem z krajowych mistrzostw. Dlatego też, odkąd rozpoczęły się napięcia z Rosją w związku z inwazją na Ukrainę, brytyjski rząd nieustannie naciskał na rosyjskiego biznesmena Romana Abramowicza, aby sprzedał swoją drużynę, Chelsea.

Decyzja Wimbledonu właściwie nie zaskoczyła, bo minister sportu Nigel Huddleston od kilku tygodni nalegał na udział rosyjskich sportowców na jego terytorium. „Nie będę czuł się komfortowo, jeśli rosyjski sportowiec wygra w Londynie” – powiedział. Wielki Szlem, narzucony przez resorty, podjął decyzję polityczną, bez poparcia ATP i WTA i wbrew wytycznym Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego, który zażądał sankcji od Rosji, ale pozwolił sportowcom z tego kraju. Gdy turniej ogłosił swoją decyzję, Huddleston potwierdził: „Przyklaskuję decydującej akcji na Wimbledonie. Rosja i Białoruś są pariasami na światowej scenie sportowej i nie powinny być w stanie wykorzystać sportu do legitymizacji barbarzyńskiej inwazji na Ukrainę”.

Zobacz więcej: Pele został wypisany ze szpitala po przejściu leczenia raka

Napięcie polityczne nie ustaje. Oblężenie Rosjan jest nadal intensywne na wielu frontach, a sport nie jest daleko w tyle. Boris Johnson zażądał, aby Rosja nie tylko została wykluczona z rozgrywanych obecnie turniejów, ale także stwierdził, że nie powinna startować w kolejnych mistrzostwach Europy. Na razie Wimbledon zrobił pierwszy krok w bardziej agresywnej strategii. Precedens tego, co może się wydarzyć na następnym US Open lub na innych turniejach, które zdecydują się postępować zgodnie z tymi wytycznymi. Tymczasem, w trakcie dążenia do władzy i kontroli nad blokiem europejskim w konflikcie z Rosją, Francja, która będzie gościć Rolanda Garrosa, opowiedziała się już za przyjęciem rosyjskich tenisistów poza działaniami militarnymi tego kraju. . Idea sceny politycznej wróciła na arenę konfrontacji między krajami. U podłoża napięć w sporcie i polityce.

You May Also Like

About the Author: June Wilkinson

"Pionier w mediach społecznościowych. Miłośnik muzyki. Zły student. Introwertyk. Typowy fan piwa. Ekstremalny webinnik. Fanatyk telewizji. Totalny ewangelista podróży. Guru zombie."

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.