Adam Driver zaskakująco odpowiada widzowi, który narzekał na Ferrari: „Pieprz się”.

Adam Driver zaskakująco odpowiada widzowi, który narzekał na Ferrari: „Pieprz się”.

Strajk aktorów zakończył się i po kilku miesiącach wszyscy ponownie paradowali, aby sprzedać swoje filmy: Nagle wszyscy aktorzy pojawiają się na konferencjach prasowych, programach specjalnych i programach telewizyjnych I odwieczny „Saturday Night Live”, jakby nic się nie wydarzyło, przypominający, jak bardzo brakowało nam widoku milionerów Jedzą gorące skrzydełka i śmieją się z siebie.

Adamowi Driverowi nie jest do śmiechu

Jednym z takich pokazów specjalnych, w tym przypadku w ramach Festiwalu Filmowego Camerimage w Polsce, był „Ferrari”, nowy film Michaela Manna z Adamem Driverem i Patrickiem Dempseyem w rolach głównych, który Popełnił błąd, pozwalając widzom zapytać bohatera, czego chce. I oczywiście Esquire nie mógł się oprzeć legendarnemu stwierdzeniu „Więcej niż pytanie, to refleksja”, które mogliśmy zobaczyć w Świergot. Odwrócenie sytuacji spowodowało, że aktor wyraźnie zachorował.

„Co sądzisz o scenach katastrofy?” Jeden z uczestników sesji pytań i odpowiedzi zapytał: „Wydaje mi się to bardzo ostre, radykalne i, muszę przyznać, wulgarne. Co o tym myślisz?”. Znałem tylko krótką odpowiedź kierowcy: „Pieprz się, nie wiem. Następne pytanie”. Minęło kilka miesięcy, kiedy nic nie robił w domu i wygląda na to, że aktor już tęskni za samotnością.

Nawiasem mówiąc, aktor był w Polsce nie tylko po to, aby zaprezentować film Wciąż ma ambicje oscarowe (Mimo braku możliwości) otrzymuje specjalną nagrodę Camerimage. Na naszych ekranach pojawi się słowo „Ferrari”. 9 lutego, półtora miesiąca po Stanach Zjednoczonych, a firma produkcyjna może wyrazić swoje przekonanie, że kierowca ma nad sobą niewielką kontrolę. Oczywiście, czy masz najlepsze możliwe nazwisko, które mogłoby pojawić się w tym tytule? zdecydowanie.

W Espinovie:

You May Also Like

About the Author: Vania Walton

"Niezależny przedsiębiorca. Komunikator. Gracz. Odkrywca. Praktyk popkultury."

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *