Co osiągnął wirtualny szczyt na rzecz demokracji zorganizowany przez Stany Zjednoczone Ameryki?

Co osiągnął wirtualny szczyt na rzecz demokracji zorganizowany przez Stany Zjednoczone Ameryki?

Demokratyczny senator Patrick Leahy ponownie skrytykował w poniedziałek politykę USA wobec Kuby.

„Jako ktoś, kto obserwował rozwój stosunków między Stanami Zjednoczonymi a Kubą od prawie 50 lat, zwłaszcza od czasu mojej pierwszej podróży w 1999 r., uważam, że sytuacja między naszymi dwoma krajami jest dziś niepokojąca, tragiczna i irytująca” – powiedział senator. Komitet Zagraniczny.

Oto reszta wypowiedzi Patricka Leahy’ego:

Jest to niepokojące, ponieważ wyżsi urzędnicy administracji, którzy publicznie i prywatnie przyznali, że 60-letnia polityka Stanów Zjednoczonych dotycząca sankcji, izolacji i jednostronnych gróźb nie osiągnęła żadnego ze swoich celów i zaszkodziła Kubańczykom, przyjęli tę samą politykę. Nie udało się, jakby to był jego.

Tragicznie, ponieważ polityka ośmieliła twardogłowych na Kubie, którzy jeszcze bardziej represjonowali obywateli, którzy odważyli się pokojowo protestować przeciwko niedoborom żywności, leków i elektryczności oraz przeciwko represjom rządowym, zaostrzyła rozwijający się kryzys. Wyspa została przejęta przez pandemię COVID i dysfunkcyjną politykę gospodarczą rządu.

Szaleństwo, ponieważ każdy, kto rozumie Kubę, mógł przewidzieć, co wydarzyło się od czasu, gdy administracja Trumpa zmieniła politykę osiedleńczą administracji Obamy i podjąłby kroki, aby ją złagodzić. Zamiast tego obecna polityka pogarsza sytuację.

W ciągu ostatnich dziesięciu miesięcy wzywałem Biały Dom, aby nie powtarzał błędów z przeszłości, jeśli chodzi o nasze stosunki z rządem kubańskim i narodem kubańskim, oraz by realizował politykę opartą na naszych długoterminowych interesach narodowych. Tak mi przykro, że to się jeszcze nie wydarzyło.

Zamiast tego, dotychczasowa polityka tej administracji była dyktowana przez małą, ale hałaśliwą grupę wyborców w kraju, który zawsze sprzeciwiał się zbliżeniu USA z Kubą. Jest to polityka, którą historia pokazała, że ​​jest skazana na porażkę.

Obecnie Stany Zjednoczone i Kuba mają stosunki dyplomatyczne, ale w jakim celu? Nie ma znaczącej dyplomacji, a nasza ambasada w Hawanie i ambasada Kuby w Waszyngtonie ledwo funkcjonują. Zakończono działalność konsularną. Dialogi, które prowadziliśmy z rządem kubańskim w kwestiach będących przedmiotem wspólnego zainteresowania, od organów ścigania po prawa człowieka i zdrowie publiczne, które administracja Trumpa przerwała, nie zostały wznowione. Jak to może leżeć w naszym narodowym interesie?

Ponieważ Kuba wciąż znajduje się na liście państwowego sponsora terroryzmu z powodu podjętej w ostatniej chwili politycznie umotywowanej i odwetowej decyzji administracji Trumpa, której nie można obiektywnie obronić, nadal utrzymujemy stosunki dyplomatyczne. Czy nie jest to nie do pogodzenia? A co się stało z przeglądem zarządzania tym głęboko błędnym oznaczeniem, które obiecano kilka miesięcy temu?

Wymiana kulturalna, naukowa i edukacyjna w dużej mierze dobiegła końca. Nie jest to uzasadnione ani nie leży w naszym interesie narodowym. Pandemia COVID dała wyraźną okazję do współpracy między naukowcami amerykańskimi i kubańskimi, ale ta szansa, podobnie jak wiele innych na przestrzeni lat, została utracona z powodu polityki, nieufności i nienawiści.

Departament Skarbu USA nadal blokuje transfery od Amerykanów kubańskich do ich krewnych na wyspie, mimo że są to ich pieniądze, a nie Skarb Państwa. Czyż Kubańscy Amerykanie nie powinni mieć prawa do samodzielnego decydowania, czy wysłać własne pieniądze członkom rodziny, zamiast zlecania tej decyzji Białemu Domowi? Przekazy pieniężne pomagają Kubańczykom zmniejszyć zależność od rządu, poprawić standard życia i zapewnić kapitał zalążkowy dla rozwijającego się sektora prywatnego Kuby, który obecnie obejmuje jedną trzecią kubańskiej siły roboczej.

Ilość przekazów pieniężnych przekazywanych przez rząd kubański to niewielki ułamek tego, co niektórzy fałszywie twierdzili, i nie przekracza tego, co pobierają inne rządy. Oprzyjmy naszą politykę na faktach, a nie na pogłoskach i na tym, co działa dobrze w kraju.

A Kuba, zaledwie 90 mil od Florydy, jest jedynym krajem poza Koreą Północną, w którym podróżowanie po Ameryce jest poważnie ograniczone, pomimo naszej wspólnej historii i tradycji kulturowych. Jest to równie absurdalne, co kontrproduktywne.

Biały Dom wielokrotnie powtarzał, że „demokracja i prawa człowieka” są sednem jego polityki wobec Kuby. To są chlubne aspiracje i aspiracje, ale to nie polityka. Wszyscy chcemy widzieć Kubę, na której szanuje się wolność polityczną i prawa podstawowe, zwłaszcza wolność wypowiedzi, i gdzie niezależne sądownictwo chroni prawo do rzetelnego procesu sądowego. Prawa te są dziś na Kubie tak samo surowo ograniczone, jak w wielu krajach, w tym w przypadku niektórych odbiorców pomocy amerykańskiej w wysokości setek milionów dolarów.

To, na co się nie zgadzamy, to najlepszy sposób wspierania walki Kubańczyków o uzyskanie tych praw.

Zapytałem, ale nie mam pojęcia, jakie są praktyczne cele administracji na Kubie ani jak zamierza je osiągnąć. Po tym, jak powiedziano nam sześć miesięcy temu, że Departament Stanu przeprowadza przegląd polityki, nie widzieliśmy jeszcze żadnych zmian w polityce, którą odziedziczył po administracji Trumpa rok temu. Co on powiedział?

Kilku urzędników administracji uzasadniło kontynuację sankcji karnych nałożonych przez prezydenta Trumpa w związku z publicznymi protestami na Kubie 11 lipca. Mówią, że „wszystko się zmieniło” 11 lipca.

Kuba się zmienia. Dostęp do mediów społecznościowych i telefonów komórkowych dramatycznie wzrósł. Zmieniają się postawy młodych pokoleń. Rząd kubański wdraża historyczne, choć niechętne, reformy mające na celu złagodzenie ograniczeń dla prywatnych przedsiębiorstw. Otwartość prezydenta Obamy na Kubę, która trwała zaledwie dwa lata, przyczyniła się do wprowadzenia tych zmian.

Zamiast uznać bezprecedensowy postęp w tym krótkim okresie, zwolennicy polityki sankcji twierdzą, że polityka otwartości Obamy zawiodła, ponieważ Kuba pozostaje represyjnym państwem jednopartyjnym. Są zupełnie nieświadomi, że to samo wydarzyło się pięćdziesiąt lat przed Obamą i pięć lat po Obamie. Jeśli chodzi o pomoc w wprowadzeniu pozytywnych zmian dla mieszkańców Kuby, prezydent Obama wygrywa.

Ale dzisiaj Ameryka znów jest na uboczu, trzymając się przestarzałej polityki, która, jak pokazała historia, nie zadziała. & nbsp; W rzeczywistości ma odwrotny skutek, pozbawiając możliwości zarówno Kubańczyków, jak i Amerykanów.

Polityka USA wobec Kuby jest pełna sprzeczności, hipokryzji, arogancji i straconych szans. Kuba to biedny kraj, który nie stanowi zagrożenia dla Stanów Zjednoczonych, ale traktujemy ją tak, jakby zrobiła to w dużej mierze dzięki naszym działaniom. Podczas gdy my utrzymujemy złożoną sieć jednostronnych sankcji, którym sprzeciwiają się wszystkie kraje na tej półkuli, Rosjanie i Chińczycy potężnie wypełniają pustkę, co każdy odwiedzający dziś Kubę może łatwo zauważyć.

Przestrzeganie rządu, którego polityka jest dla nas przekleństwem, nie legitymizuje przywódców tego rządu ani nie akceptuje jego opresyjnej polityki. Jeśli tak jest, powinniśmy przestać zajmować się nie tylko Kubą, ale dziesiątkami rządów na całym świecie, w tym wieloma partnerami z USA, takimi jak Arabia Saudyjska i Egipt.

Potępiamy arbitralne aresztowania, pozorne procesy, prawa kryminalizujące społeczeństwo obywatelskie oraz złe traktowanie i więzienie przeciwników politycznych. Takie naruszenia są powszechne w wielu krajach, nakładamy określone kary i ograniczamy pomoc. Ale z czysto wewnętrznych powodów politycznych nadal nakładamy szeroką sieć szerokich sankcji na Kubę, nawet jeśli administracja wie, że one nie zadziałały.

Wielokrotnie to powtarzałem: naszą polityką wobec Kuby musi kierować się przede wszystkim to, co jest w naszym interesie narodowym, a nie to, co jest w interesie małej grupy narodowej, a nie żądania, o których wiemy, że Kubańczycy tego nie robią. . Zgodzimy się.

Współpraca z Kubą daje amerykańskim dyplomatom i obywatelom możliwość budowania relacji z ich kubańskimi odpowiednikami i identyfikowania kwestii będących przedmiotem wspólnego zainteresowania, które można posunąć naprzód. Widzieliśmy to za administracji Obamy, chociaż niektórzy nie odważyli się tego przyznać.

Z biegiem czasu w ten sposób możemy zacząć zajmować się najtrudniejszymi kwestiami, które nas dzielą, wiedząc, że to naród kubański, a nie Stany Zjednoczone, ostatecznie określi przyszłość ich kraju.

Ta administracja miała dziesięć miesięcy, aby pokazać, że kontynuacja nieudanej polityki Trumpa polegającej na wywieraniu nacisku na władze kubańskie, by się poddały, może przynieść pozytywne rezultaty. Nie ma dowodów na to, że można to zrobić. nie wydarzyło się. Czy stracimy kolejny rok, a potem kolejny?

Mam nadzieję, że tak się nie stanie, ale tak się stanie, jeśli Biały Dom nie zmieni kursu i nie pokaże tego rodzaju przemyślanego przywództwa wobec Kuby, jakie widzieliśmy za rządów Obamy i które przemówiło do ogromnej większości narodu amerykańskiego. Jak powiedział Einstein, a wielu powtarzało: „Szaleństwo robi w kółko to samo i oczekuje różnych rezultatów”. Ta administracja może działać lepiej. Powinno być lepiej, podsumowuje oświadczenie senatora Patricka Leahy’ego.

You May Also Like

About the Author: Nathaniel Sarratt

"Freelance twitter buff. Typowy adwokat kawy. Czytelnik. Subtelnie czarujący przedsiębiorca. Student. Introwertyk. Zombie maniakiem."

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.