Jak sankcje nałożone na Białoruś wpłyną na Niemcy? | Europa | DW

W związku z przymusowym lądowaniem samolotu Ryanair w Mińsku Unia Europejska zamroziła już pakiet inwestycyjny dla Białorusi o wartości 3 mld euro. W ślad za tym nastąpią dalsze sankcje gospodarcze wobec reżimu prezydenta Aleksandra Łukaszenki.

Niemcy są obok Polski największym partnerem handlowym Białorusi w Unii Europejskiej. Jednak według Niemieckiej Komisji ds. Stosunków Gospodarczych z Europą Wschodnią Białoruś zajmuje dopiero 60. miejsce wśród niemieckich rynków eksportowych i 75. wśród importerów do Niemiec. Handel dwustronny nie przestał spadać od 2018 roku, nie tylko z powodu pandemii koronawirusa, ale także z powodu spadającej konkurencyjności białoruskiej gospodarki.

Obroty handlowe między obydwoma krajami osiągnęły w 2020 roku 1,9 miliarda euro. Z drugiej strony sąsiednia Litwa, kraj liczący 2,8 miliona, ma trzykrotną wymianę handlową z Niemcami w porównaniu z Białorusią, która ma 9,3 miliona mieszkańców.

26 maja Ukraina zawiesiła ruch lotniczy z Białorusią.

Jakie są straty obu stron?

Jeśli handel dwustronny spadnie – w przypadku nałożenia nowych sankcji gospodarczych przez Unię Europejską i ewentualnych środków zaradczych ze strony Mińska – nie przyniesie to zauważalnych szkód gospodarczych Niemcom, aw najlepszym razie zaszkodzi poszczególnym firmom, które mają szczególnie bliskie związki z Białorusią. .

Jednak skala strat gospodarczych zagrażających reżimowi Łukaszenki będzie również ograniczona. Jak podaje Niemiecka Agencja Handlu Zagranicznego Handlu i Inwestycji (GTAI), Niemcy odpowiadały za zaledwie 3,9 proc. Całego białoruskiego eksportu w 2019 r. Produkty wyprodukowane w Niemczech stanowiły zaledwie 4,5 proc. Całego białoruskiego importu.

Najważniejszym rynkiem zbytu na Białorusi w 2019 roku była Wielka Brytania (7 proc.), A przede wszystkim Ukraina (12,6 proc.). Gdyby te dwa kraje własnymi środkami przystąpiły do ​​unijnych sankcji, miałoby to jeszcze większy wpływ na Mińsk.

Reżim Łukaszenki nie ma realnych środków, aby zagrozić Unii Europejskiej.

Reżim Łukaszenki nie ma realnych środków, aby zagrozić Unii Europejskiej.

Czy Łukaszenko zatrzyma kran z gazem i ropą dla Europy?

Reżim Łukaszenki, ze szkodą dla Niemiec i innych krajów Unii Europejskiej w potencjalnej „wojnie sankcyjnej”, mógłby teoretycznie zablokować rosyjskie dostawy energii do Europy, które przechodzą przez terytorium Białorusi. Niemiecki Komitet ds. Stosunków Gospodarczych z Europą Wschodnią wyraził ostatnio zaniepokojenie wydarzeniami na Białorusi, wyraźnie zwracając uwagę na „ważną rolę, jaką kraj ten odgrywa w tranzycie Unii Europejskiej do iz Rosji”. Podkreślił, że „z gazociągiem Jamał – Europa, między Rosją a Starym Kontynentem, przebiega ważny gazociąg ziemny, a z połączeniem z Polską i Niemcami Przyjaźń jest również ważnym rurociągiem naftowym”.

Jednak przy częściowym lub całkowitym zakazie ruchu Mińsk poważnie wpłynie na rosyjskie świadczenia i dochody z wymiany walut. Przy coraz większym uzależnieniu reżimu Łukaszenki od interesów Moskwy scenariusz ten wydaje się nierealny. Zakaz kolejowy zaszkodziłby także innemu ważnemu partnerowi, Chinom, które część swojego eksportu do Unii Europejskiej przewożą koleją.

Dlatego reżim Łukaszenki nie ma realnych środków, aby zagrozić Unii Europejskiej bolesnym odwetem. Ponadto Mińsk nie może toczyć „wojny sankcyjnej” z Unią Europejską, a przede wszystkim z jej największą gospodarką – Niemcami.

(gg / cp)

You May Also Like

About the Author: Ellen Doyle

„Amatorski praktykujący muzykę. Wieloletni przedsiębiorca. Odkrywca. Miłośnik podróży. Nieskrępowany badacz telewizji”.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *