„To będzie gra naszego życia”

Równie cichy, jak gra, Manu Trigueros (Talavera de la Reina, 17 października 1991) wygodnie rozwija się na polu wywiadów. Czuje się spokojny, mimo że jest bliski wejścia do finału Ligi Europy, o którym Villarreal marzył od wielu lat. United im tego nie ułatwi, ale Polska może stać się linią mety wzorowego klubu, który chce ukoronować kontynent.


Co było najbardziej satysfakcjonujące z twojego przybycia do finału Ligi Europy?

Wiedz, że to pierwszy raz. Villarreal nigdy nie dotarł do finału i przełamanie tej bariery przeciwko Arsenalowi było ważne. Podczas zawodów i za całą wykonaną w tym roku pracę znaleźliśmy nagrodę na drodze.

Co mówiono ci na ulicy w ciągu ostatnich dwóch tygodni?

Zapytali mnie, czy się denerwuję.

Co im odpowiadasz?

Nie. Kiedy nadejdzie środa, zobaczymy. Pytają mnie także o United i ich gwiazdy. Powiadam wam, że mamy do wyboru wiele opcji.

Czy to ostatnie leczy rany z przeszłości?

Insha’Allah. Musiałem żyć w półfinale Ligi Europy przeciwko Liverpoolowi, co również było wielkim hitem. Tego typu doświadczenia pomagają ci się uczyć i uzdrawiać na przyszłość. Dowodem na to jest odpowiedź, jaką ostatnio udzielił zespół przeciwko Arsenalowi. Villarreal przeżył, mecz w Emiratach był emocjonujący. Wiedzieliśmy, jak rywalizować w Londynie.


Czy potrafisz cieszyć się grą, w której stawki są bardzo wysokie?

Zrobię to doskonale. Nigdy nie wiadomo, kiedy dostaniesz kolejną szansę, taką jak ta. Chęć cieszenia się taką chwilą nie oznacza rezygnacji z naszej odpowiedzialności. Dla wielu będzie to gra naszego życia. Zostaną zapamiętani na zawsze.

Czy piłkarz boi się porażki?

To zależy od każdego. Zaufanie do siebie jest kluczowe. A jeśli raz na dziesięć nie uda ci się, to też nic się nie stanie.

Jak się cieszysz po pomyłce?

Rozegrałeś wiele meczów w elicie i uczysz się od wszystkiego. W mojej sytuacji porażka może prowadzić do celu, ale uczysz się żyć z tym ryzykiem.

Ciesz się wysokiej jakości przestojami z piłką. Kto się tego nauczyłeś?

Jest to nawyk, który zostaje uchwycony jako dziecko. Zidane był moim pierwszym świetnym punktem odniesienia. Kiedy podrosłem, bardzo opiekowałem się Iniestą. Również w Modric lub Chaffee. Piłkarze potrafią wyjść z sytuacji, w której panuje duża presja. Pamiętam, że bardzo trudno było wyciągnąć z nich piłkę.

Pobyt w Barcelonie pomógł mu uświadomić sobie, że poza Camp Nou toczy się życie.

Upadłem przez cztery lata i byłem tam tylko jeden raz. Podpisali mnie, gdy miałem 15 lat, ale po prostu nie poszło zgodnie z oczekiwaniami. Trener w tamtym czasie nie ufał mojej grze i musiałem znaleźć wyjście do Murcji, zanim dołączyłem do Villarreal.

Czy masz w tym czasie cierń?

To był ciężki rok na poziomie sportowym, ale w Barcelonie potraktowano mnie kinem. Od nauczycieli La Masii po samą jednostkę i jej właścicieli. Ale kiedy zaczął się weekend, pozostawienie się z listy nie było dobrym pomysłem. Bardzo mi to pomogło w dojrzewaniu. Jestem zawodowym piłkarzem częściowo dzięki temu doświadczeniu.

Co ma Villarreal, czego United nie ma?

Być może mamy wielką zdolność do zrzeszania się. Dobrzy piłkarze, świetna technika. Jesteśmy zgranym zespołem, który cały czas wie, w co gra.

To powinno być spowodowane Emery.

Jesteśmy wszechstronnym zespołem. Każdy partner wie, jaką przestrzeń zająć. Czasami gramy 4-4-2 z wnętrzem do wewnątrz, inni ze skrzydłami, a jeszcze inni ze skrzydłami z opadającymi skrzydłami. Każdy gracz wie, co zrobić z Emery.

Czy to pomaga, że ​​Unai posiada tytuł magistra w Lidze Europejskiej?

Wszystko pomaga. Ma duże doświadczenie w ważnych meczach, takich jak mecz finałowy. Zwraca uwagę na każdy szczegół i wie, jak komunikować się z piłkarzem, aby wyszedł na boisko z danymi potrzebnymi do wygrania przeciwnika.

Czy przeciwnik analizuje się inaczej w meczu finałowym?

Wcześniej usiadłem do oglądania więcej meczów niż teraz, ale z moją małą córeczką nie mam dużo czasu. Na szczęście mamy takiego eksperta jak Emery. Widziałem trochę United i nie widziałem wiele Premier League w tym sezonie. Wiem, że ma świetnych graczy, zwłaszcza Bruno Fernandesa.

Czynnik różnicowy Solskjaera.

Naprawdę walczyłem z nim, kiedy grał w Sportingu Portugalii, strzelił nam gola w La Ceramica i widać o nim wiele dobrych rzeczy.

Czy Villarreal powinien buntować się przeciwko idei, że obowiązek został spełniony?

Skoro jesteśmy w Polsce, chcemy wygrać Ligę Europejską. Nie jesteśmy zadowoleni z awansu do finału. Stało się za tym dużo pracy.

Jak wysoko jest Gerrard Moreno w porównaniu z najlepszymi napastnikami na świecie?

Za to, co najlepsze na kontynencie. Ten rok był na niesamowitym poziomie i mamy nadzieję, że potrwa do finału. Pomożemy mu nadal strzelać gole. Miejmy nadzieję, że on i Bau Torres przeżyją. Są kluczowymi piłkarzami Villarreal. Rozumiem, jak działa ten biznes i że otrzymują oferty, ale mam nadzieję, że spędzą lata w klubie.

I nie obchodzi cię Anglia?

Jak mówią, w tej chwili jestem „jednoosobowym klubem”. Czuję się komfortowo i kochana przez wszystkich w Villarreal. Ale mam jeszcze lata pracy, kto wie. Premier zawsze interesował mnie, chociaż bardzo lubię atmosferę w Hiszpanii.

Czy jesteś bardziej podekscytowany wygraną w Lidze Europejskiej, czy może wiesz, że to doprowadzi do Ligi Mistrzów?

Naprawdę myślę tylko o podniesieniu szklanki. Jest też ukryta nagroda, taka jak Liga Mistrzów, ale w tej chwili interesuje mnie tylko finał. Gdybyśmy pokonali United, ludzie mieliby w domu plakat przedstawiający drużynę, która wygrała Ligę Europejską.

You May Also Like

About the Author: Ellen Doyle

„Amatorski praktykujący muzykę. Wieloletni przedsiębiorca. Odkrywca. Miłośnik podróży. Nieskrępowany badacz telewizji”.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *